J&K away

Wednesday, January 25, 2006

Dlaczego mozemy w naszym mieszkaniu robic wszystko, na co mamy ochote?

Mozna by na to pytanie napisac dluga, dluga odpowiedz, w stylu pozostalych wpisow, ale nie. Nie tym razem.

Tym razem bedzie krotko.

Budynek bedzie zburzony w czerwcu. Wlascicielka nie jest juz nawet wlascicielka, a my jestesmy oficjalnie ostatnimi mieszkancami. Nie ma juz nawet zarzadu spoldzielni mieszkaniowej. (Wszystkie serwisy oczywiscie dzialaja).

Role wisienki na czubku tortu pelni dzisiaj nasz pan ochroniarz - to zdjecie nie wymaga komentarza i takiego nie otrzyma. Ochroniarz:



Tuesday, January 24, 2006

Indonezja

Dwa dni temu wrocilismy z Indonezji.

To dumnie brzmi - "z Indonezji", ale tak naprawde to byla tylko godzinna podroz promem - nie wiem, z jaka predkoscia poruszaja sie promy, ale mysle, ze nie moga pokonac jakichs strasznych odleglosci (wlasnie odbylismy grupowa dyskusje na ten temat i wspolnie stwierdzilismy, ze nie moze to byc wiecej niz 15, 20km). Takze... "wrocilismy z Indonezji", hehe :) To tak, jak z Tarchomina do szkoly i z powrotem :D

Fajne w Singapurze jest to, ze wszedzie jest tak blisko (Tarchomin->Kabaty : Singapur->Indonezja :D), ale denerwujace (choc zrozumiale) jest to, ze musisz spedzac tyyyyle czasu na tych wszystkich odprawach granicznych - godzinna podroz do Indonezji zamienia sie w 2,5 godzinna tylko wskutek oficjalnych formalnosci.

No, ale nie narzekam :D

No wiec wzielismy prom, ktory pozwole sobie tutaj pokazac (dostaje feedback, ze za malo fotek na blogu - prosze bardzo :) ):








moze byc, co? :)








No wiec wsiedlismy na ta lodke i poplynelismy na wyspe, ktora nazywa sie Bin Tan (jak ja lubie te wszystkie nazwy tutaj). Wczesniej zrobilismy maly research, gdzie sie zatrzymac etc, i znalezlismy chyba najbardziej egzotyczne noclegi ever!! Spojrzcie na foto:











Fajne co???????
Placisz 20zl na dobe, jak pewnie mozecie sie domyslic, w standardzie nie ma zadnych ekstrasow :), ale za to dostajesz - jak mozna przeczytac na stronie internetowej tego, hmm, osrodka wypoczynkowego (swoja droga niezle jaja, ze takie miejsce ma swoje www, co??) - niezapomniane przezycie kulturalne, a odswiezajaca bryza znad oceanu doskonale spelnia zadania, ktore w cywilizowanym swiecie (godzina promem) powierza sie urzadzeniu zwanemu A/C.

No wiec fajne, co??????

Szkoda, ze tam nie pojechalismy.


Jakos tak sie to wszystko stalo, ze wyladowalismy tak lekko nie z tej strony wyspy i do tych domkow musielibysmy jechac i jechac, takze zdecydowalismy sie zacumowac przy plazy Mana Mana (ktora BTW znajduje sie pomiedzy plaza Rano Rano a hotelem Helo Helo - super super, co? :D). Ale zanim pojechalismy na plaze Mana Mana, zostalismy przywitani przez Pana Orla i kolorowe kwiecie (chyba jakis indonezyjski symbol, nie dowiedzielismy sie):































A plaza Mana Mana wyglada tak:































hotel przy plazy - rosnaca konkurencja dla Krynicy Morskiej














photos by Karol K.








"..kiedys znajde dla nas dom
z wielkim oknem na-a swiat..."

:)






































































Karol











Jurek









Czyli, jak widac, nic nadzwyczajnego, plaza jak plaza :DDD

Po tym, jak juz ochlonelismy po pierwszym wrazeniu (ja pierwszy raz w zyciu bylem nad oceanem)(tego blotnego bajoro-bagna w Malezji nie uwazam za ocean), oddalismy sie typowym plazowym rozrywkom, ktorych zdjecia zamieszczam ponizej:


po tym dosrodkowaniu zdobylem gola


(udowodnijcie mi, ze nie :D)












Karol probuje minac
zdeterminowana
zatrzymac go Carmit












w Polsce -30

W Indonezji +30








Swiat stanal na glowie.












hehe




















Po tym wszystkim bylimy juz tak wykonczeni, ze wrocilismy do naszych domkow (jakies 10 km od plazy). Nasz domek (lokalni mieszkaja tam na stale, takze [bylismy jedynymi bialymi w promieniu X kilometrow] mozna powiedziec, ze wsiaknelismy w spolecznosc:


















W domku stanelismy przed dylematem. Zdawalismy sobie sprawe, ze to zasluga SMU, ze mamy okazje podziwiac Indonezje. Chcielismy to jakos okazac. Po dlugiej debacie (w ktorej bralismy udzial my, Greg, Andrea, czterech Irlandczykow i dwie Asutriaczki), postanowilismy zbudowac SMU pomnik. Uzylismy jedynych surowcow, jakie mielismy do dyspozycji:

S
I
N
G SMU baby :)
A
P
O
R
E

M
A
N
A
G
E
M
E
N
T

U
N
I
V
E
R
S
I
T
Y

Nastepnego dnia wstalismy, pojechalismy z powrotem na plaze, powtorzylismy wszystkie czynnosci sfotografowane wyzej, po czym wsiedlismy na ta sama lodke (tfu, prom), poplynelismy z powrotem do Singapuru, spedzilismy godzine w kolejce na granicy, wzielismy taksowke i zmeczeni indonezyjskim sloncem wrocilismy do naszego kochanego mieszkania, zamawiajac po drodze McDelivery. Tak skonczyl sie nasz weekendowy wypad do Indonezji.

cya la!