Uniwersytet na One Tree Hill Rd
stało sie!!! Tak tak, pewnie myślicie, że znowu byliśmy na jakiejś pięknej imprezce lub zarezerowawaliśmy bilety na kolejna egzotyczną wyprawę...nie, nie, tym razem coś na poprawę nastrojów Wam wszystkim...SMU nas dopadło!! W sensie takim, że musimy troszkę postudiować wkońcu.
Widok jest dość niesamowity, czterech gości stuka w klawiatury swoich laptopów starając się wymyślić kolejne mądre hipotezy, co chwila pada naukowo brzmiące pytanie do konsultacji w szerszym gronie, każdy planuje swój dzień tak aby nie tracić czasu na niepotrzebne zajęcia. Dzisiaj Greg pobił rekord i w niedzielny poranek wstał o godzinie 9:00, wyobrażacie to sobie ? Nie wierzycie ? To może w skrócie co każdy z nas musi zrobić do środy :
Yuri : 1000 słów na temat propozycji jednej z hipotez projektu semestralnego, oczywiście tej najtrudniejszej do udowodnienia albowiem Jurka grupa uważa go za geniusza i nie oszczędza jego szarych komórek, a w rzeczywistości Jurek jest bardzo inteligentnym młodym człowiekiem ale hipoteza, którą wymyśliła jego wspaniała grupa jest nie do udowodnienia z prostej przyczyny braku danych, więc biedny Jurek siedzi i tworzy nową ekonomię;) A przedmiot nazywa się Business, Government and Societies i chodzimy na niego silną grupą trzech osób : Greg (to on nas namówił i to przez niego) , Yuri i ja Karol. W sumie miało być miło i przyjemnie , wykładowca po Wharton Business School, zarozumiały i pewny siebie w sposób jaki lubimy u ludzi, lubi nas bo jesteśmy z innych światów, reszta studentów to same pierwszaki albowiem dla nich ten przedmiot jest obowiązkowy. W sumie wszystko zależy od grupy, do której dołączyliśmy i niestety Yuri trafił na grupę terrorystów, upsss ;)
Ponadto Yuri musi przygotować dwie prezentacje grupowe, jedną na Sports marketing i jedną na Retailing and distribution management, wiec naprawde ma chlopak co robic;(
Greg : Podobnie jak Jurek musi przygotować 1000 słów na temat propozycji hipotezy na BGS, ale jego grupa to same zakochane w nim azjatki więc nie ma chlopak aż tak źle jak Jurek, siedzi właśnie nad basenem i stara sięudowodnić swoją hipotezę. Ponadto musi razem z Jurkiem przygotować prezentrację na Sports Marketing, napisać 3000 słów na Political and Economic Issues in South East Asia i dwu stronnicowy business plan z zakresu home-based business (to jest na za tydzień ale Grega rodzice przylatują w czwartek więc nie będzie obecny na czas jakiś).
Andrea : nasza kochana maskotka ma tak dużo zajęć i tyle nauki że nawet nie wiem o czym pisać, generalnie wszyscy mu współczujemy bo ma naprawdę nie wesoło;(
Karol : podobnie jak panowie na górze, 1000 słów na BGS na temat hipotezy, której jeszcze do końca mi moja wspaniała grupa nie określiła:) ale moja grupa jest złota, przed wyjazdem na Filipiny życzyli mi tylko miłych wakacji i nie kazali nic robić do powrotu więc naprawdę są wspaniali. Ponadto milszą częścią moich zadań na środe jest przygotowanie nowej reklamy dla nowej edycji telefonu Vertu, co mnie bardzo cieszy bo będe mógł popuścić wodze fantazji;) Swoją drogą zadanie jest na przedmiot zwany Creative tactical communication, który jest wspaniały. Generalnie jest o skutecznej komunikacji i ogólnie wygląda tak, że Mark (nasz wyluzowany prof) pokazuje nam reklamy przeróżne, omawia kampanie reklamowe, bawimy sie w copywriterów, słuchamy relaksującej muzyki podczas zadań w klasie i spotykamy sie z interesującymi ludźmi z branży reklamowej i marketingowej...Naprawdę miło.
Aby dodać naszej sytuacji odrobinę pikanterii muszę się przyznać, że pierwszy raz od nie pamiętam kiedy wczoraj, tzn w sobotni wieczór wszyscy zostaliśmy w domu intensywnie studiując zamiast bawić się na jednej z licznych imprezek;)
Na uwiarygodnienie mojego postu załączam ten oto obrazek :

No wiec ja tez wracam do pracy...
Wyniki z ostatniej chwili :
Kolejnosc w ilosci slow w pracy na BGS jest nastepujaca :
1. Gregory - 495
2. Yuri - 493
3. Karol - no coz, przemilczmy ;)
tu Jurek:
Karol to pięknie ujął, że moja grupa dała mi najtrudniejsze zadanie, bo uważają mnie za geniusza, ale to nie ma nic wspólnego z prawdą - ja się w ogóle nie odzywałem, także nie znają mnie w ogóle (w przeciwnym wypadku, naturalnie, Karol miałby rację, bo zorientowaliby się, że jestem geniuszem). Te małe skurwysyny podzieliły się hipotezami, jak ja byłem na wakacjach i zostawiły mi najtrudniejszą, niemożliwą do udowodnienia. Nienawidzę ich.
przyp.red.

0 Comments:
Post a Comment
<< Home