J&K away

Thursday, December 29, 2005

first news

Po wielkich walkach i po podrozy trwajacej 30 godzin dotarlismy wreszcie do Singapuru. Po przesiadkach w Paryzu i Hong Kongu, samolotowym zarciu i klasie economy bylismy naprawde wdzieczni, ze w koncu mozemy postawic nasze nogi na ladzie.


Wszystko byloby pieknie, gdyby nie jedna rzecz. Wiecie, co mowia o Paryzu? Za kazdym razem, kiedy odwiedzasz to miasto, zostawiasz w nim czesc siebie. Z nami stalo sie to samo. Problem w tym, ze czesc, ktora zostawilismy, byla dosc istota - nasz bagaz :D Okazalo sie, ze bagaz nie byl dobrze oznaczony (albo przynajmniej tak utrzymuja pieprzone francuziki) i wobec tego walizki zostaly w miescie milosci, jakies, k***a, 10,000 km od nas :). Start byl wiec dosc ciezki. Ale niewazne. Kiedy pisze te slowa (dzien po przylocie), czekamy na nasze walizki - powinny byc tu za 15min, a my dostaniemy refund 200zl kazdy, takze nie jest zle.

Na razie mieszkamy w Sleepy Sam's, studenckim hostelu, w ktorym chyba kazdy jest z SMU (nasza uczelnia - Singapore Management University), takze jest bardzo miedzynarodowo i fajnie. Nasze buddies sa szalone (dwie dziewczyny) i generalnie dogadujemy sie z nimi bardzo dobrze. Caly czas szukamy ludzi do wynajecia mieszkania, zaraz zaczyna sie barbecue, na ktorym planujemy juz kogos znalezc.


Sam Singapur jest kosmiczny. Jest 30 C, mega parno i duszno, a my jestesmy caly czas w jeansach i butach, bo spodenki i japonki sa w bagazu. Ale nie narzekamy. Na razie nie ma zadnych zdjec, bo nie mamy jeszcze komputerow i kable do aparatu sa zgadnijcie gdzie, ale w najblizszych dniach wrzucimy fotki.

Nasza szkola jest NIESAMOWITA. Kompleks takich budynkow, ze naprawde - nie wiadomo co powiedziec. Piekne, nowoczesne, olbrzymie budynki. Na razie bylismy tam tylko przez pare chwil i pierwsze wrazenie doslownie zwalilo nas z nog.

Mamy ogolnie fajnie, bo Sheryl i Dorlisa (buddies) maja samochod i wszedzie nas woza, widzielismy juz mnostwo rzeczy, dzisiaj idziemy na R&B party, no a pojutrze idziemy na Siloso NYE Splash, o czym juz pewnie wiecie.
Jak tylko bedzie mozliwosc to wrzucimy fotki ! :)









to nasz hostel, w ktorym jeszcze dzisiaj mieszkamy :)



a tak wyglada uliczka, na ktorej sie znajduje:



typowy widok w centrum miasta. Slabo? :)













trzy minutki spacerem od domu
























A to zdjęcie, jakby ktoś zaczynał czytać bloga od początku (dobrego nigdy nie za wiele, co? :D) jest tu tylko dlatego, że nasz profil wymaga URL zdjęcia, a nie mam żadnego innego miejsca online, żeby je wrzucić :-) Także można je po prostu ominąć :) i to poniżej też


















0 Comments:

Post a Comment

<< Home